Start
logo 42-400 Zawiercie, ul. 11 Listopada 22, tel. 3267-225-62, mail: g1zawiercie[at]gmail.com
Gimnazjum Nr 1 w Zawierciu

Wojciech Kleciek



Gimnazjum nr 1 w Zawierciu
   

Nie trafia się często ktoś, kto będąc gimnazjalistą interesuje się nie grami komputerowymi czy oglądaniem telewizji, a historią, i to historią wyjątkową, bo dotyczącą miasta, w którym mieszka, i własnej rodziny. Można powiedzieć, że o Zawierciu wie wszystko. A jeśli jest coś, czego o nim nie wie, to z pewnością się dowie. Takim pasjonatem jest uczeń klasy IIIC, Wojciech Kleciek. Rozmowa, którą z nim odbyłam, do krótkich nie należy, ale warto ją przeczytać, by poznać bliżej nietypowe zainteresowania Wojtka i docenić jego działania na rzecz ocalenia od zapomnienia wielu ciekawych opowieści...



  • Wojtku, co było impulsem, tą iskrą, która sprawiła, że zacząłeś się interesować historią Zawiercia?

  • Trudne pytanie. Myślę, że to się zaczęło dawno temu. Kiedy byłem mały i chodziłem z dziadkami na spacery po Zawierciu. Wtedy dziadkowie opowiadali mi co nieco. "A tutaj było..., a tu dziadek pracował..., a tam... aż dnia pewnego to Wojtek zaczął zadawać pytania.

  • Zapewne cieszyli się z tego, że chciałeś słuchać ich opowieści. Czy Twoi Dziadkowie pochodzą z Zawiercia?

  • Tak, dziadkowie ze strony mamy i dalsze pokolenia również. Pamiętam też trzy swoje prababcie, pradziadka i ich opowieści z cyklu "Jak to było za okupacji".

  • To masz ogromne szczęście, że urodziłeś się w tak długowiecznej i pamiętającej wiele rodzinie. Bez tego byłoby chyba trudno poznać różne fakty. Czyli, gdybyś policzył pokolenia od tego, które pamiętasz, że pochodzi z Zawiercia, to którym pokoleniem Ty jesteś?

  • Tak, to ogromne szczęście. Pamiętam moją prababcię Alfredę, która, warto dodać, podczas wojny pracowała w Luftwaffe w Zawierciu, ale jej babcia, Katarzyna, którą ona pamięta, też była zawiercianką, dokładniej łośniczanką. Jestem zatem szóstym pokoleniem mieszkającym w Zawierciu. W planach na najbliższe lata mam odnaleźć dalsze korzenie rodziny.

  • Imponujące! Ciekawe, ile osób mogłoby się pochwalić takim rodowodem. Stworzyłeś może kiedyś drzewo genealogiczne swojej rodziny?

  • Oczywiście, drzewo powstało, choć to nadal wersja robocza. Ale sięga moich praprapradziadków.

  • Super. Sama kiedyś stworzyłam drzewo mojej rodziny, ale nie dotarłam tak daleko wstecz. Cała rodzina pomaga Ci w poszukiwaniach korzeni?

  • Tak, najbardziej pomocni są pradziadkowie, którzy pomagają mi dokumentować historię, nie tylko tę rodzinną. Ich opowiadania są czasem bezcenne. Wprawdzie nie poznałem mojego pradziadka Stefana, męża prababci Alfredy, bo zmarł 40 lat temu, ale wiem, że działał on w Towarzystwie Gimnastycznym "Sokół". Mam zdjęcie legitymacji, która należała do niego. 
    Jednak ciekawe jest to, że w tej legitymacji pradziadek Stefan wpisany jest jako Edward. A Edward to był wujek, który użyczył pradziadkowi swoich danych, ponieważ pradziadek był wtedy niepełnoletni. Za działalność przeciwko okupantowi pradziadek trafił do Gross-Rosen, skąd uciekał kilka razy. Później został przewieziony do Mauthausen-Gusen, skąd też uciekł dwa razy. Tam siedział w celi z Józefem Cyrankiewiczem. Opatrywali sobie wzajemnie rany po przesłuchaniach. Pradziadek przeżył te wszystkie zawirowania i pobyt w obozach, ale podobno nigdy nie opowiadał o tym, co tam się działo. Była to dla niego zbyt duża trauma. Gimnazjum nr 1 w Zawierciu

  • To niesamowite, że pamiętają tyle, aby snuć opowieści. Dokumentujesz je w jakiś sposób?

  • Oczywiście! Tworzę zapiski, robię nagrania (za kilka lat usłyszeć ich głos, to będzie wspaniała pamiątka). Odnawiam też ich zdjęcia i tworzę album rodzinny.

  • Jak Twoi Pradziadkowie odnoszą się do tych działań? Cieszą się, że tak Cię to wciągnęło.

  • Tak, cieszą sie z tego, że ich historie kogoś interesują. Jest to też wspólny temat, który przełamuje "barierę pokoleniową", a ta jest ogromna. To prawie 80 lat różnicy wieku.

  • No właśnie, to bardzo dużo. Dobrze, że jest taka płaszczyzna, na której się rozumiecie i możesz spędzać z Pradziadkami tyle czasu. Dla nich to na pewno równie ważne, co dla Ciebie, a może nawet ważniejsze. Planujesz wykorzystać kiedyś te materiały poza tworzeniem rodzinnej pamiątki? Może jakaś książka lub film?

  • To jeszcze dalekie plany. Wszystko się okaże za kilka lat. Na pewno znalazłyby się tam ciekawostki nie tylko o Zawierciu. Na chwilę obecną mam jednak jeszcze małą wiedzę o mieście i rodzinie, żeby napisać książkę.

  • Wszystko przed Tobą. A co według Ciebie jest najciekawsze w tych wspomnieniach? Jakiś konkretny okres w historii? Opowieści o miejscach w mieście? Coś jeszcze innego?

  • Mam wiele pamiątek, które mają kilkadziesiąt lat. Ich historie, wspomnienia z wojny, historie rodu, może nie mojego, ale nie każdy na przykład wie, że w niewielkiej wiosce Żurowa k. Jasła korzenie odnalazł każdy Mikrut który szukał przodków. W tej miejscowości ludzie z tym nazwiskiem mieszkają od pokoleń i co druga osoba w wiosce nosi to nazwisko. Ciekawią mnie też czasy PRL-u. Życie codzienne, technika itp.

  • Rozległe historyczne zainteresowania z pewnością ułatwią Ci umiejscowić na osi czasu poznawane historie. Dobrze jest wiedzieć sporo, aby poznać nie tylko suche fakty, ale też poczuć klimat danej epoki czy wydarzenia. 

  • Tak relacje z ludźmi też są ciekawe. To znacznie ułatwia zrozumienie tamtych czasów, emocji, przemian.

  • Dobrze mi się wydaje, że zbierasz też publikacje związane z Zawierciem?

  • Faktycznie mam ich już trochę. Lubię poznawać historię miasta.

  • Czyli kolekcja powiększa się sukcesywnie o kolejne książki, które ukazują się na rynku wydawniczym?

  • Posiadam też książki, które nie zdążyły trafić na rynek ze względu na BARDZO niski nakład.

  • Super, czyli posiadasz unikaty.

  • Tak.

  • A co w swojej kolekcji dotyczącej Zawiercia, nie tylko książkowej, uważasz za najcenniejsze? Nie chodzi mi o wartość pieniężną, ale raczej sentymentalną.

  • Wspomnienia z dzieciństwa. To jest coś, co mam tylko ja!
    Gimnazjum nr 1 w Zawierciu

  • Masz rację, tego nie zgubisz, nie stracisz i nikt Ci ich nie zabierze, a poznawanie historii rodziny bogaci Twoją własną tożsamość.

  • W dobie wszechobecnego Internetu ludzie często chcą się dzielić z innymi tym, co mają, a efektem tego są strony www lub blogi, na których opisują swoje życie czy inne historie. Nie myślałeś, by tworzyć na bieżąco elektroniczną wersję części wspomnień Pradziadków, które archiwizujesz?

    Nie, nie lubię tego typu nowinek technicznych. Wolę tradycyjne sposoby i rozmowę z ludźmi twarzą w twarz.

  • Tak sądziłam, że nie będziesz się chciał "rozmieniać na drobne". Wydaje mi się, że takie, dość osobiste w końcu, bo rodzinne, materiały zasługują raczej na to, by w spokoju poczekać na najlepszy moment zaprezentowania ich, nawet jeśli tą prezentacją byłoby po prostu spotkanie rodzinne. Ale kto wie, może za jakiś czas zobaczę na wystawie księgarni książkę z Twoim nazwiskiem na okładce?

  • Nie jest to wykluczone. Za parę lat nie będzie już mozna porozmawiać z ludźmi, którzy pamiętają czasy II wojny światowej, a materiały zostaną.

  • Dokładnie, też nachodzi mnie czasem ta refleksja. Ja nie zdążyłam zadać mojej babci pytań o tamten czas, a wiem, że pomagała partyzantom. Ty masz tę okazję i to jest fantastyczne. Niedawno prowadziłeś dla jednej z trzecich klas zajęcia o getcie zawierciańskim. Czy Twoja rodzina i tutaj miała jakąś rolę? Ktoś pamięta getto? Pomagał Żydom w czasie wojny?

  • Babcia Alfreda pamiętała getto. "Roboty w Luftwaffe" - zawsze tak mawiała. Miała koleżankę Żydowkę, która przeżyła getto -uciekła. Spotkały się pierwszy raz kilka lat temu.

  • Z pewnością było to spotkanie pełne emocji i wspomnień. A jak na Twoje zainteresowanie historią Zawiercia zapatrują się koledzy? Przecież to takie niemodne...

  • Dobre pytanie! Jedni są zainteresowani i wciąga ich to (np. projekt "Uwolnić historię miasta"), inni nie chcą o tym słuchać, bo wolą gry komputerowe (zaproponowałem im "Retrozę", zobaczymy, jakie będą efekty), a jeszcze inni są po środku.

  • A udało Ci się kogoś zachęcić, aby rozpoczął podobne poszukiwania korzeni i zawierciańskiej historii w swojej rodzinie?

  • Do takiego stopnia jak ja to nie, ale jest kilka osób, które zaczynają szukać.

  • Ciekawe, czy ich poszukiwania będą tak owocne, jak Twoje. Nie każdy w końcu ma do pomocy tylu członków rodziny.

  • Co fakt, to fakt. Życzę im powodzenia.

  • A ja Tobie, w odkrywaniu kolejnych rodzinnych i zawierciańskich tajemnic. Mam nadzieję, że niedługo usłyszę o kolejnych odkryciach i liczę na książkę z autografem za te kilka lat. Dziękuję za rozmowę


  • do góry^

    Start
    Zakręceni