Start
logo 42-400 Zawiercie, ul. 11 Listopada 22, tel. 3267-225-62, mail: g1zawiercie[at]gmail.com
Gimnazjum Nr 1 w Zawierciu

Aleksandra Grzyb, Kaja Nowicka i Kacper Kruz



Gimnazjum nr 1 w Zawierciu
   
Nie tylko starsi uczniowie prezentują nam swoje zainteresowania. Tym razem zapraszamy do przeczytania wywiadu z trójką pierwszoklasistów, zakręconych na punkcie tańca - Olą i Kają z klasy IC oraz Kacprem z klasy IA. Ponieważ bardzo lubią opowiadać o swojej pasji, rozmowa trwała długo, a jej rezultat widoczny jest poniżej...

Skąd u Was zainteresowanie tańcem?

Ola: Ja interesuję się tańcem od dzieciństwa. Jako mała dziewczynka tańczyłam zawsze przy muzyce z kreskówki o Scooby Doo.

Kacper: Ja... przez programy telewizyjne, a konkretnie amerykańskie występy broadwayowskie czy „You Can Dance”. Tak mi się spodobały rytmy i muzyka, że postanowiłeś sam spróbować.

Kaja: Ja mam taką anegdotkę z tego, jak zaczęłam przygodę z tańcem. Moja mama, jak była ze mną w ciąży, to przy sprzątaniu zawsze włączała muzykę i czuła, jak się ruszam, a jak się urodziłam i trochę podrosłam, to cały czas skakałam przed telewizorem do muzyki.

Jak trafiliście do Patmana?

Ola: Ja trafiłam tam jako pierwsza i to na początku nazywało się Cacado Dance Studio. Później było coraz więcej chętnych do tańca i wtedy prowadzący zmienili siedzibę i nazwę na Patman Crew.

Kacper: Ja miałem taką sytuację, że 2 lata przed Patmanem chodziłem do Iskry w Zawierciu. Teraz to studio już nie istnieje. Wszyscy odradzali mi uczestnictwo w lekcjach u Patmana, ale postanowiłem sam sprawdzić, jak tam jest. Najpierw byłem w grupie młodszej, ale teraz jestem w innej, razem z Kają i Olą. Z wszystkimi się szybko zaprzyjaźniłem. Pamiętam, że jak przyszedłem pierwszy raz na zajęcia, to byłem jedynym chłopcem. To było straszne, ale teraz już jest więcej chłopaków. Mamy nawet swoją „patmankową rodzinkę”.

Kaja: To wszystko robią kolonie!

Co to znaczy Kaja? I co to za rodzinka?

Kaja: Pojechaliśmy wszyscy na kolonie letnie i była taka jedna lekcja, kiedy były dość trudne kroki i wszyscy się mocno skupiali, ale i tak było bardzo ciężko. Instruktorzy zaczęli nam wtedy mówić, że ciężką pracą wiele zyskamy i jakoś tak wyszło, że wszyscy zaczęli płakać i się obejmować, żeby dodać sobie sił do dalszej pracy nad tą trudną choreografią, a następnego dnia znowu wszyscy się przytulali i wymyślali, kto kim dla kogo jest w tej nowej „rodzince”.

Super! Wróćmy jeszcze do poprzedniego pytania…

Kaja: Ja ćwiczyłam jeszcze w takiej szkole, która… w ogóle nie istniała. Chodziłam tam 3-4 miesiące, a potem nasza pani wyjechała i próby prowadziła zupełnie inna pani, która kompletnie nie znała się na tańcu i ostatecznie szkoła się rozpadła. Później poszłam do innej grupy, ale też nie miałam szczęścia, bo ta grupa też się z czasem rozpadła. Wtedy zobaczyłam na mieście plakaty Patmana i namówiłam koleżankę, żeby ze mną poszła, bo sama się trochę bałam. Poszłyśmy razem i obie tańczymy tam do dzisiaj.

Ile już tańczycie? Tak ogólnie, w różnych studiach tańca.

Ola: Ja od 7 roku życia.

Kaja: Jakieś 4 lata.

Kacper: Ja trzy.

Jak często odbywają się próby?

Ola: To zależy…

Kaja: Co tydzień mamy zajęcia.

Kacper: A jeśli mamy jakieś zawody, to oczywiście częściej.

Kaja: Jak trenowaliśmy do „Got to dance”, to robili nam próby codziennie.

Czy występowaliście już dla dużej widowni?

Ola: TAK! Często występujemy w Zawierciu, na przykład na Dniach Zawiercia, na WOŚP i na różnych koncertach.

Kacper: Występowaliśmy też dla Kuby, który choruje na białaczkę. Udało nam się wtedy zebrać sporą sumę na jego leczenie.

Kaja: Jeszcze jeździmy na zawody.

Kacper: Większość zawodów, na które jeździmy, jest niestety niesprawiedliwie oceniana, ale nigdy się nie poddajemy w takiej sytuacji. Walczymy zawsze do końca i dajemy z siebie wszystko, żeby mieć satysfakcję z występu.

Ola: Za udział w jednym konkursie dostaliśmy ogromne maskotki - krowy, które teraz są w naszej przebieralni.

A macie maskotkę grupową?

Kacper: Nie mamy maskotki, ale mamy swoje logo.

Kaja: To takie nasze godło, tzn. wszystkich grup w Patmanie – „netoperek”, czyli nietoperz.

Kacper: A jak są precastingi, to zawsze jedna osoba przedstawia grupę i to zazwyczaj jestem ja…

Co to są precastingi?

Ola: To jest coś, czego nie pokazuje się w telewizji. Menadżerowie wybierają wtedy osoby, które mogłyby wziąć udział w programie.

Kacper: Sprawdzają, kim jesteśmy, pytają, czy mamy jakieś problemy w domu itp.

Problemy?

Kacper: No tak, bo większość osób, które wygrywają, to są osoby, które mają problemy i jest to pokazane w telewizji. Płaczą i opowiadają o sobie, czym grają widzom na emocjach i zyskują większą oglądalność.

Kaja: Przed występem w programie pokazywany jest filmik o życiu danego uczestnika i jego problemach. I to jest niesprawiedliwe, bo jury postrzega go wtedy przez pryzmat tego, co zobaczyli w filmiku.

Ola: Ale my uważamy, że powinno chodzić o to, żeby swoje emocje pokazać przez taniec, a nie takim filmikiem.

Kacper: My nie przeszliśmy dalej z precastingu, bo nie mieliśmy zamiaru opowiadać o problemach i naszym życiu, tylko chcieliśmy jak najlepiej zatańczyć. Ale nie żałujemy tego, bo uważamy, że zatańczyliśmy bardzo dobrze i jesteśmy zadowoleni z tamtego występu.

Jakie style tańca preferujecie?

Ola: Wszystkie!

Wszystkie? To jest to możliwe? Kiedyś pewien tancerz powiedział w programie telewizyjnym, że jak ktoś mówi, że tańczy wszystko, to znaczy, że źle tańczy, bo nie można być dobrym we wszystkich stylach. Trzeba według niego wybrać jeden, dwa, które się będzie ćwiczyć, a resztę odpuścić. Bo jak ktoś zajmuje się wszystkimi stylami, to znaczy, że tańczy przeciętnie, a jakby się skupił na jednym, to mógłby osiągnąć znacznie więcej. Co Wy na to?

Kaja: To źle mówi, bo na przykład my tańczymy po 3-4 style. Tańczymy wszystko, dzięki czemu cokolwiek dostajemy do wykonania, po prostu to robimy. Skupiamy się może najbardziej na hip-hopie, ale na innych też.

Co wam to daje, że tańczcie wszystko?

Ola: To, że jesteśmy w stanie zatańczyć wszystko, w zależności od tego, jaką muzykę nam puszczą.

Kacper: Na zajęciach zdarza się, że tańczymy kółeczko, tzn. freestyle. Wtedy każdy tańczy coś innego, to, co chce. Ja np. uwielbiam tańczyć popping, jazz, dancehall…

Czy lubicie tańczyć razem czy raczej indywidualnie?

Ola: Ja bardziej lubię tańczyć w grupie, bo lepiej się wtedy czuję. Nie lubię tańczyć na oczach innych sama. W grupie jest raźniej. Jak się tańczy osobno, to cała presja spada na tego tancerza, który tańczy. A tak, to ocena rozkłada się na całą grupę.

Kacper: Dokładnie. Razem tańczy się na pewno lepiej, bo nie czuje się tej presji, że zostanie się ocenionym indywidualnie, ale oceniona będzie cała grupa.

Czy potraficie poświęcić jakieś inne zajęcia czy obowiązki dla tańca?

Ola: Ja tak miałam ostatnio. Musiałam zadzwonić do cioci, którą miałam odwiedzić, i przeprosić, że nie mogę przyjść, bo mam próbę przed występem. Czasem trzeba coś odwołać, żeby móc tańczyć.

Kacper: No tak, kiedyś mieliśmy biwak w czwartek i piątek, a tu były zajęcia… Więc są też sytuacje, kiedy naprawdę nie możemy pójść na lekcję, ale na szczęście da się to nadrobić.

Kaja: Mieliśmy taki jeden występ w piątek. To było rok temu, kiedy byłam jeszcze w 6 klasie i mieliśmy imprezę pożegnalną w szkole. Wtedy sobie odpuściłam ten jeden występ, żeby być na pożegnaniu w szkole. W innych sytuacjach na zajęcia po prostu MUSZĘ iść i jakoś się udaje odwołać inne obowiązki czy spotkania, jeśli jest taka potrzeba. Jest jeszcze taka ciekawa rzecz: kiedyś źle spałam i bolała mnie szyja, ale i tak poszłam tańczyć i po zajęciach mi przeszło. Innym razem koleżanka przyszła z gorączką na lekcję i po próbie ta gorączka jej spadła, więc teraz mam taką anegdotkę, że na zajęciach jesteśmy leczeni.

Kacper: Kiedyś byliśmy na wycieczce w Ustce i mieliśmy ostatnią imprezę w sali gimnastycznej w szkole. Świetnie się bawiliśmy tańcząc. Jednak kiedy wyszliśmy ze szkoły, lunął deszcz, ale jak przyszliśmy do hotelu, znowu wyszło słońce i przestało padać. Byliśmy przekonani, że to jest jakiś cud, który się stał z powodu naszego tańca!

Dlaczego uważacie, że powinniście dalej tańczyć?

Kaja: W tańcu wyzwalamy swoje szczęście, swoją wolność. Jak ćwiczymy, to wyrażamy siebie w tym tańcu i ta pasja zostanie nam na całe życie. To nie jest tak, że potańczymy rok i przestaniemy. Jak się pozna świetną atmosferę w studiu i tych ludzi, którzy tam z nami są, to chce się zostać.

Kacper: Uważam, że przynajmniej 10 lat będziemy jeszcze razem tańczyć!

Ola: Moja mama powiedziała kiedyś, że z tańcem jest jak ze zwierzęciem. Kiedy się raz zdecydujemy na taniec, musimy o to dbać i się w tym kierunku rozwijać.

Kacper: To jest nasze przeznaczenie po prostu!


Dziękuję za rozmowę i życzę Wam motywacji do rozwijania tej pasji


do góry^

Start
Zakręceni