Start
logo 42-400 Zawiercie, ul. 11 Listopada 22, tel. 3267-225-62, mail: g1zawiercie[at]gmail.com
Gimnazjum nr 1 im. T. Kościuszki w Zawierciu

Magdalena Halaba, Wiktoria Piasecka, Mateusz Lewandowski


Otwartość, chęć niesienia pomocy, solidność, odpowiedzialność i tolerancyjność – to tylko niektóre cechy prawdziwego harcerza. Bo harcerstwo to nie hobby. Harcerstwo to styl życia! Tak przynajmniej twierdzą nasi uczniowie, Magdalena Halaba IIA, Wiktoria Piasecka IIA i Mateusz Lewandowski ID, którzy od kilku lat należą do X Zawierciańskiej Drużyny Harcerskiej im. Orląt Lwowskich i nie wyobrażają sobie już życia bez zbiórek, obozów, przygód i przyjaciół, których poznali dzięki dołączeniu do tego polskiego ruchu społecznego i wychowawczego. O tym, jakimi zasadami postępowania kierują się harcerze i czego mogą spodziewać się ci, którzy zdecydują się wkroczyć na tę drogę, opowiadają Magda, Wiktoria i Mateusz. 

Gimnazjum nr 1 w Zawierciu

Ile lat należycie już do harcerstwa?

Magda: 5 lat.
Wiktoria: 2 lata.
Mateusz: 3 lata.

Czyli Wiktoria jest najmłodsza stażem? A co sprawiło, że znaleźliście się w drużynie?

Mateusz: Początkowo sądziłem, że to całe harcerstwo jest głupie i tylko głupi na to chodzą, ale widziałem, że moi koledzy biegają do harcówki, więc w końcu i ja poszedłem na swoją pierwszą zbiórkę i wtedy zmieniłem zdanie. Zachęciły mnie opowieści kolegów, że w drużynie jest fajnie i można wyjeżdżać na obozy. Ciekawiły mnie te przygody, które można przeżyć uczestnicząc w spotkaniach i wyjazdach.

Wiktoria: U mnie zaczęło się to tak, że najpierw nawet nie wiedziałam, że w Zawierciu jest drużyna, ale przypadkiem dowiedziałam się, że moja przyjaciółka z koleżanką należą do harcerstwa, więc ja też chciałam spróbować. Byłam wychowywana w rodzinie o patriotycznych tradycjach, więc chciałam brać udział w takich harcerskich spotkaniach, mieć mundur i odbywać warty, zaczęłam więc chodzić na zbiórki i nie żałuję tej decyzji. Jestem szczęśliwa, że mogę być częścią takiego ruchu.

Jakie obowiązki mają harcerze?

Wiktoria: Harcerz powinien być zawsze pomocny, jeśli ktoś jakiejś pomocy potrzebuje...

Magda: Tak w ogóle, to jest dziesięć praw harcerskich i każdy harcerz musi ich przestrzegać. Są one zapisane w książeczce harcerskiej.

Mateusz: One są jak 10 przykazań!

Magda: Albo na przykład, kiedy jeździmy na obozy, które trwają dzień i noc, wtedy nie tylko się bawimy. Odbywamy też warty. Kiedyś np. mieliśmy problem z dzikami wchodzącymi na teren naszego obozu. 

Mateusz: Wstaliśmy wtedy o drugiej w nocy i leśniczy robił hałas, żeby odstraszyć te dziki. To było straszne, bo było ciemno, a ten hałas brzmiał, jakby ktoś strzelał.

Magda: Była też kiedyś taka sytuacja, że do naszego obozu weszli obcy ludzie i zaglądali nam w nocy do namiotów, przeglądali rzeczy. Na szczęście wartownicy szybko zauważyli intruzów i zostali oni wyprowadzeni z terenu obozu. Albo są warty pod pomnikami z okazji różnych uroczystości patriotycznych.

Gdybyście mieli określić harcerstwo jednym słowem, to jakie byłoby to słowo?

Mateusz: Harcerstwo to obozy.

Wiktoria: Harcerstwo to przygoda, podróż przez różne wspaniałe chwile. Można je porównać do podróży pociągiem, kiedy na każdej stacji uczymy się czegoś innego. Przywiązania, tolerancji, przyzwyczajenia do różnych rzeczy. Poza tym poznajemy wspaniałych ludzi. Ja poznałam takich, których nigdzie indziej bym na pewno nie poznała i oni zawsze mnie będą rozumieli i akceptowali taką, jaka jestem.

Magda: Harcerstwo to wspólnota, przyjaźń, ciekawi ludzie, którzy są zupełnie inni niż osoby, które nie należą do tego kręgu. Myślimy podobnymi kryteriami i to nas łączy.

Jakie jest Wasze ulubione, najlepsze wspomnienie, związane z drużyną i harcerstwem?

Mateusz: To jest bardzo trudne pytanie, bo takich wspomnień jest całe mnóstwo. Ponieważ spotykamy się co tydzień na zbiórkach, do tego jest dużo obozów, biwaków, podczas których bardzo dużo się dzieje, to tych wyjątkowych i niepowtarzalnych wspomnień magazynuje się w pamięci coraz więcej.

Magda: To jest tak, jak mówi Mateusz. Na każdej zbiórce coś się dzieje i wszystko się zapamiętuje. Gra na gitarze, nauka piosenek, gier i zabaw. Jest przy tym mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy. Na przykład kilka tygodni temu musiałam poprowadzić bardzo trudną zbiórkę, o symbolice harcerskiej. Nie jest to temat wymagający, ale dużo wiedzy potrzeba, aby zaprezentować go ciekawie. Musiałam przygotować zbiórkę dla moich piątoklasistów, a nie mogłam przecież zrobić im godzinnego czy dłuższego wykładu, bo byłoby to dla nich nudne. Mogliby się zniechęcić do harcerstwa i więcej by nie przyszli. 
Pamiętam też mój pierwszy obóz z 2012 roku, na którym zdobyłam Krzyż Harcerski i zostałam oficjalnie harcerką. Sytuacja była o tyle śmieszna, że tego samego dnia, koło południa, mieliśmy chrzest harcerski. Jednym z zadań było, aby przeskoczyć przez drugą osobę i ja podczas wykonywania tego zadania złamałam nogę. Kolejnego dnia mieli przyjechać po mnie rodzice, żeby zabrać mnie do domu. W nocy jednak obudzono mnie i wywieziono gdzieś samochodem. Wysadzono mnie samą w lesie, kazano mi iść przed siebie, a samochód odjechał. Szłam drogą, z tą złamaną nogą i było mi bardzo trudno, bo nie miałam nawet kul. Doszłam jednak do wszystkich punktów, zrobiłam wszystkie zadania, weszłam do jaskini, do której miałam dotrzeć, a tam okazało się, że to wszystko to było przyrzeczenie! I tak się zaczęła moja przygoda z harcerstwem i wiedziałam, że chcę być harcerką już zawsze. Bo jak się harcerzem zostaje raz, to jest się nim przez całe życie, nawet kiedy już nie jest się w drużynie i nie nosi się munduru.

Wiktoria: Ja myślę, że najfajniejszymi dla mnie wspomnieniami są dwa wydarzenia, które uwielbiam: Ogólnopolski Rajd im. Szarych Szeregów, na którym poznałam ludzi z różnych drużyn, z którymi cudownie się dogadywaliśmy i spędzaliśmy każdą wolną chwilę razem. Zawsze, kiedy jest mi smutno, wspominam te chwile z nimi spędzone. Na każdej zbiórce tak naprawdę są jakieś fajne wspomnienia, więc drugim ulubionym wspomnieniem jest moja pierwsza zbiórka, podczas której cudownie się bawiłam i dzięki tej zbiórce tak naprawdę teraz tu jestem.

Czy to, że jest się harcerzem pomaga w dojrzewaniu czy później, w dorosłym życiu?

Magda: Ja uważam, że bardzo pomaga. Na przykład w byciu odpowiedzialnym, wytrwałym, bo harcerstwo tego właśnie uczy. Uczy też zapału do pracy i tego, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i należy sobie pomagać. Że każdy inny harcerz jest naszym bratem, siostrą. Ja to zawsze porównuję do chrześcijaństwa. Uczymy się pomocy, dobroci, opiekuńczości, empatii. Uczymy się cieszyć z życia i korzystać z niego.

Wiktoria: Stajemy się bardziej otwarci.

Magda: Harcerstwo odsłania jakby każdą naszą „twarz”. Niczego nie ukrywamy.

Wiktoria: Nawet jak się kogoś nie lubi, to i tak się szanuje tę osobę.

Magda: Rozumie pani, chodzi o to, że może mi się w Wiktorii coś nie podobać, np. w jej zachowaniu czy poglądach, ale szanuję ją, bo jest takim samym człowiekiem, jak ja. I jej też może się coś we mnie nie podobać, ale mimo to ona mnie akceptuje jako człowieka, swoją siostrę w harcerstwie.

No dobrze, mówicie o cechach harcerza, wyjazdach na obozy, zasadach postępowania, a jak wygląda hierarchia w harcerstwie? Kto jest ważniejszy, kto mniej ważny i jak to wygląda podczas zbiórek?

Mateusz: Drużynę zakłada drużynowy i to jest zazwyczaj dość dużo osób, więc trzeba podzielić się obowiązkami. Są więc przyboczni, którzy są pod drużynowymi, i kiedy nie ma drużynowego, to go zastępują i rządzą.

Magda: Drużynowy jest najważniejszy w całej drużynie i on wszystko ustala. Ale rzadko się zdarza, żeby nasz drużynowy prowadził każdą zbiórkę, ponieważ studiuje w innym mieście i często go nie ma na miejscu. Są więc przyboczni, którzy go zastępują. Ponieważ w naszej drużynie jest około 60 osób w różnym wieku i z różnym stażem w harcerstwie, nie da się tych osób połączyć na wspólnych spotkaniach. Wiadomo, że np. młodsi wolą więcej gier i zabaw, a starsi już nie bardzo, bo bardziej interesuje ich dyskusja na jakiś temat. W takiej sytuacji drużyna jest dzielona na zastępy, które liczą po ok. 10 osób. Podział  ustalany jest według wieku lub doświadczenia harcerskiego. Każdy zastęp prowadzi jeden zastępowy wraz ze swoim podzastępowym, który mu pomaga. Później są już uczestnicy zbiórek, czyli szeregowi. Ja i Mateusz jesteśmy zastępowymi. Ja mam zastęp składający się z uczniów czwartej i piątej klasy podstawówki.

Mateusz: A ja mam zastęp gimnazjalny.

Skoro masz zastęp gimnazjalny, a jesteś teraz w pierwszej klasie gimnazjum, to pewnie masz w zastępie osoby starsze od Ciebie?

Mateusz: Nie, akurat tak wyszło, że wszystkie osoby są w moim wieku.

Skąd bierzecie tematy do zbiórek?

Magda: Ze zbiórkami rusza się przed rozpoczęciem roku szkolnego. Zastępowi ustalają z drużynowym plan pracy drużyny, w którym jest napisane, co ma być realizowane w danym miesiącu. Na podstawie tego planu każdy zastępowy przygotowuje plan pracy zastępu. Tematy są rozpisane na cały rok w określonej kolejności, żeby nie było bałaganu w przekazywanych treściach. Każdy zastępowy przygotowuje wcześniej konspekt zbiórki, czyli taki opis, jak ta zbiórka będzie przebiegała. Konspekt przesyła przybocznemu i przyboczny akceptuje go albo poprawia, jeśli widzi jakiś błąd.

Czy w Zawierciu jest więcej drużyn?

Magda: Tak, są trzy prężnie działające drużyny, o których sporo słychać.

Czy macie na swoim koncie osoby, które zachęciliście do przyjścia do drużyny?

Magda: Tak, mnie udało się zachęcić kilka osób do przyjścia.

Czy zdarzyły się osoby, które zachęciliście, ale po pierwszej zbiórce powiedziały, że to nie ich bajka i więcej nie przyszły?

Magda: Pewnie, takie osoby też się trafiają. Nie każdy lubi takie spędzanie czasu. Harcerstwo nie jest dla osób, które potrzebują do życia luksusów. Kiedy wyjeżdżamy na obozy, trzeba pamiętać o tym, że nie jedziemy do pięciogwiazdkowego hotelu, że jemy najczęściej „konserwy”, śpimy w namiotach, w śpiworach, gdzie zdarzają się pająki i inne robale. Nie są to wyjazdy dla osób, które nie lubią się brudzić.

Mateusz: Zdecydowanie nie można liczyć na ciepłą wodę (śmiech).

Magda: No tak, ale to zależy, którym się jest w kolejce do mycia, bo jak ktoś znalazł się w pierwszej trójce, to jest szansa, że tę ciepłą wodę jeszcze będzie miał.

Mateusz: Albo, że w ogóle starczy dla niego wody...

Magda: No tak, bo czasem nie każdemu starczy nawet tej zimnej wody (śmiech).

Wiktoria: Wtedy pozostaje nam na przykład umyć chociaż nogi w umywalce. Albo nie myjemy się wcale (śmiech).

Magda: Ale to są wyjazdy trzydniowe, więc do przeżycia, nawet jak się nie ma jak umyć.

Wiktoria wspomniała o rajdzie Szarych Szeregów. Co to takiego?

Mateusz: Rajd im. Szarych Szeregów to rajd przeprowadzany na cześć organizacji, która działała podczas II wojny światowej. Jak wygląda rajd? No cóż... Trwa on trzy dni. Jest start, ale... nie wiadomo gdzie. Pierwszego dnia jedzie się na miejsce startu pociągiem (Magda: My nigdy nie wiemy, gdzie jest ten start, więc patrzymy, gdzie wysiadają inni harcerze i też wtedy wysiadamy). Dostaje się mapę, z pomocą której ze startu należy dojść do mety, nie omijając żadnego punktu. Idzie się przez te punkty do szkoły (mety), później jest apel, zabawy, obiad i wolny czas. W nocy zazwyczaj jest gra nocna. Dostajemy znowu mapy i biegamy po punktach w nocy, np. goni nas tzw. „gestapo” i jest fajnie. Wracamy do szkoły, idziemy spać, a następnego dnia jest bardzo długa gra – wędrówka. Jest wyznaczona trasa, bardzo trudna, którą trzeba pokonać. Trzeba znaleźć wszystkie punkty, bo inaczej gra będzie niezaliczona. Najbezpieczniej jest trzymać się mapy, gdzie są zaznaczone punkty. Podchwytliwe jest to, że nie wszystkie punkty są wskazane na tej mapie, więc jeśli ktoś decyduje się biec na przełaj, na skróty, może pominąć jakiś punkt i wtedy nie zaliczą mu gry, nawet jeśli jest pierwszy na mecie. Po zakończeniu gry wraca się autokarem do szkoły, jest posiłek, odpoczynek i w nocy między drugim a trzecim dniem są zawody w siatkówkę. Gra oczywiście ten, kto chce. Jak ktoś chce iść spać, to idzie spać (śmiech). 

Wiktoria: A ja myślę, że zamiast tej siatkówki to powinna być jakaś dyskoteka, na przykład stylizowana na  lata dwudzieste.

Co chcielibyście powiedzieć osobom, które nie należą do harcerstwa, ale być może o tym myślą i zastanawiają się czy dołączyć do drużyny?

Wiktoria: Na pewno, że to świetna sprawa i żeby dłużej nie czekali, tylko po prostu przyszli na zbiórkę i zobaczyli, czy to naprawdę coś, co im się spodoba.

Dziękuję Wam bardzo za rozmowę


Gimnazjum nr 1 w Zawierciu

do góry^

Start
Zakręceni