Start
Wydarzenia
logo 42-400 Zawiercie, ul. 11 Listopada 22, tel. 3267-225-62, mail: g1zawiercie[at]gmail.com
Gimnazjum Nr 1 w Zawierciu

Sycylijskie wojaże


Galeria zdjęć

W dniach 8.02.-16.02.2010, w ramach projektu "Town Twinning Project: Citizens Meeting: The New European perspectives", grupa uczniów naszego gimnazjum miała szansę wyjechać wraz z reprezentantami miasta na niezwykłą wycieczkę do Włoch. Organizatorem wyjazdu był Wydział Rozwoju i Promocji Miasta, a zapraszające miasto włoskie to San Giovanni la Punta na Sycylii. Dla uczniów warunkiem uczestnictwa w tym wyjeździe było zdobycie odpowiedniej liczby punktów w konkursie wiedzy o Włoszech. Pytania nie były łatwe, ale uczniowie przygotowywali się rzetelnie i piętnaścioro z nich, dzięki swojej wiedzy, zwyciężyło.

[Rozmiar: 21775 bajtów]

W poniedziałek 8 lutego 2010 roku piętnastoosobowa grupa uczniów wraz z trzema nauczycielkami wsiadła do autokaru zmierzającego w stronę Sycylii.

Wszechobecny śnieg i mróz dawały się we znaki, jednak wszystkich rozgrzewała myśl o ciepłych promieniach włoskiego słońca.

Podróż przebiegała w miłej atmosferze, a dzień spędzony w drodze wcale się nie dłużył. Uczestnicy wycieczki cierpliwie wyczekiwali pierwszych zabudowań Rzymu. Drugi dzień (9.02) to kilka godzin zwiedzania stolicy Włoch. Pani przewodniczka zaprezentowała grupie wszystkie najważniejsze zabytki i opowiedziała wiele ciekawych historii z nimi związanych. Na trasie zwiedzania znalazły się m.in.: Watykan i grób Papieża Polaka, Bazylika św. Piotra, Schody Hiszpańskie, Fontanna di Trevi, Forum Romanum i Koloseum. Pogoda na szczęście dopisała.

Sycylia powitała grupę polskich turystów bladym świtem w środę (10.02), kiedy prom, którym płynęli wraz z autokarem, zbliżał się majestatycznie do brzegów włoskiej wyspy. Po dwóch nocach w autokarze wszyscy marzyli już o zakończeniu podróży i chwili odpoczynku w pokoju hotelowym.

Hotel "Ares" okazał się być bardzo przytulnym i idealnym do odpoczynku przybytkiem. Włoscy organizatorzy zadbali o to, by polska grupa nie miała czasu się nudzić. Jeszcze tego samego dnia odbyło się oficjalne powitanie w Urzędzie Miasta San Giovanni la Punta i podpisanie umowy partnerskiej między władzami Zawiercia, w osobie pani prezydent Barbary Łady, a burmistrzem włoskiego miasteczka.

Czwartek od samego rana był pełen wrażeń. Pierwsza atrakcja - wulkan Etna. Wjeżdżając do miasta, można było dostrzec go, jak króluje nad wyspą, a tu nagle szast-prast i grupa znalazła się w miejscu, gdzie wulkan był prawie na wyciągnięcie ręki. Niesamowite przeżycie. Śnieg, mróz, lód i wiatr, prawie jak na Syberii, ale w tle... krater wulkanu, a wokół - gdzie nie spojrzeć - zastygła lawa. Autokar w powrotnej drodze z pewnością zyskał trochę na wadze, bo leżące niemal wszędzie kawałki lawy można było zabrać ze sobą na pamiątkę. Kolejną atrakcją tego dnia był karnawał w miasteczku o nazwie Taormina. Mnóstwo kolorów, confetti, muzyka, światła i tłum przebranych Włochów, dzieci i dorosłych. Wyjątkowe miejsce. Zakończeniem tego dnia była zabawa w San Giovanni la Punta, podczas której dosłownie każdy mógł ruszyć w tany i wcale nie trzeba było mieć partnera do tańca. Włosi bowiem preferują układy taneczne, w których mogą brać udział wszyscy chętni. Wystarczy duża sala i muzyka, i można się bawić.

Piątek (12.02) był dniem zwiedzania miejskich szkół w S.G. la Punta. W jednej z nich młodzież zaproponowała mecz siatkówki Włochy - Polska (choć w składzie polskiej drużyny znalazł się Antonio - jeden z włoskich opiekunów grupy). Zgranie włoskiej drużyny dało gospodarzom minimalną przewagę, ale walka była zażarta. Zakończeniem dnia było zwiedzanie miasta położonego u stóp Etny - Catanii, której symbolem jest czarny słoń.

Sobota (13.02) była dniem karnawału w mieście o nazwie Acitatena. Wcześniej jednak grupa zwiedziła jeszcze piękny zamek w Catanii, zbudowany z masy wulkanicznej, a słońce pięknie podświetlało lazurowe wody Morza Jońskiego otaczające budowlę. 4 dni na Sycylii minęły, jak z bicza strzelił. W niedzielę (14.02), po oficjalnym pożegnaniu w Urzędzie Miejskim i wymianie prezentów, zielony autokar ruszył w drogę powrotną, zatrzymując się jeszcze we Florencji (15.02). Kilka godzin w tym pięknym mieście wzbogaciło grupę o nowe doświadczenia i piękne widoki. Tym razem wśród zwiedzanych zabytków znalazły się: Katedra Florencka, Drzwi do Raju i Most Złotników ze stojącą na nim figurą "świnki", którą trzeba pogłaskać po ryjku, żeby wrócić jeszcze kiedyś do Florencji. Kilka godzin z przewodniczką minęło szybko. Przyszedł czas na powrót do domu.

Ostatnia noc w podróży minęła spokojnie i dość szybko, gdyż uczestnicy, zmęczeni wrażeniami, spali kamiennym snem. Około godziny 10.00, we wtorek (16.02), grupa znalazła się w miejscu, z którego 8 dni wcześniej wyruszyła w poszukiwaniu przygód...

K.Chojnacka

A tak te dni widziane były przez jedną z uczennic

Czy kiedykolwiek ktoś z was myślał o wyjeździe na słoneczną Sycylię praktycznie za darmo ? Pewnie tak, ale zazwyczaj było to nieosiągalne. 15 uczniów z Gimnazjum Nr 1 w Zawierciu dostało taką szansę. A żeby było miło, postaram się przybliżyć Wam ten wyjazd (tym razem padło na mnie).

8.02.2010

Troszeczkę przerażeni, pełni obaw i lęku zebraliśmy się przy MOK - u, czekając na nasz autobus. I już na początku spotkała nas bardzo miła niespodzianka, ponieważ zielony autobus okazał się nowiutki i bardzo wygodny, o czym dowiedzieliśmy się później. Rzuciliśmy ostatnie spojrzenia na naszych rodziców i piękne ośnieżone Zawiercie. Z początku droga nam się trochę dłużyła, ale po kilku godzinach znaleźliśmy wspólne tematy (nie będę lepiej mówić jakie). Po wyczerpujących rozmowach wszyscy wpadl w objęcia Morfeusza - naszego najlepszego przyjaciela.

9.02.2010

No to już lekka przesada! 7 rano to nie jest dobra godzina na zwiedzanie! Kilka osób chciało jeszcze spać... Niestety, a może i stety, jak się później okazało, nie mieliśmy nic do gadania. Kazano nam zwiedzać, to trzeba było się jakoś wyczołgać z autokaru. Nie żałowaliśmy tej decyzji. Rzym to przepiękne miejsce. Mnóstwo ciekawych i pięknych zabytków. Watykan... zobaczenie grobu Jana Pawła II. To niesamowite i wspaniałe uczucie ogarnęło nie tylko mnie. Po wyczerpującej, ale bardzo ciekawej wycieczce, wróciliśmy do autokaru, aby kontynuować naszą podróż. Znowu gadanie do późna i znów te słodkie objęcia Morfiego...

10.02.2010

Kolejna wczesna pobudka - przeprawa promem na Sycylię. Widoki trochę ciemne, ale piękne. Bujało? Troszeczkę. Powrót do autokaru i… tak zwana kima. O 11.00 przyjazd do jakiegoś hotelu. TAK, TAK, to nasz! Jaki śliczny i w ogóle. Hotel ''Ares'' był naprawdę piękny. Rozdzieliliśmy pokoje. I.. WYŚCIG. Kto pierwszy zajmie prysznic. Dawno aż tak nie marzyłam o kąpieli. Hmmm... może tak powiedziałabym jeszcze, w jakim mieście się znaleźliśmy? Chyba by wypadało. San Giovanni La Punta. Właśnie to miasto, gdy wszyscy już byli wolni, zorganizowało nam pierwszy poczęstunek. Te ciasteczka... mmm.. będę o nich śniła przez lata;) Później było oficjalne powitanie przez władze miasta. Trochę nudne. Kilka osób zasnęło... . Po spotkaniu, do hotelu zawiózł nas żółty busik (gimbus), zorganizowany przez władze San Giovanni... Kolacja była wypasiona i pyszna. Takiej się w Polsce nie zje. Później szybkie przygotowanie się do snu, trochę rozmów "na gorąco". Standardowe doobranoc i... znowu Morfek.

11.02.2010

Ależ wcześnie nas obudzili... 7.00 ranoooo.... Było śniadanie, ubieranie, pogadanie i gwóźdź programu - Etna! Byłoby bardzo przyjemnie, gdyby nie to, że tam doskwierało nam strrrasznie zimno. Brrrr… Silny wiatr i mróz, więcej śniegu niż w Polsce, ale nas nie zniechęci nawet tsunami, tzn. tak mi się wydaje. Towarzyszyła nam piosenka ''Łoś, łoś, wielki łoś, wielki, wielki łoś, wielki łoś, wielki łoś, wielki łoś, wielki łoś, taki łoś to coś''. Wieczorem czekała nas miła niespodzianka. Pojechaliśmy do Taorminy - malutkiego, niewinnie wyglądającego, przynajmniej z pozoru, miasteczka. Jednak... nagle, po przebyciu paru schodków, dobiegła nas muzyka i zobaczyliśmy tabuny dzieci przebranych za myszki Miki, psy, koty, piratów, królewny itd. No i oczywiście wszędobylskie confetti, które w tym dniu dopadło przede wszystkim mnie... Tak, tak dziękuję wam za to, przyjaciele... Wszystko to, połączone w jedną całość, wyglądało bajecznie i kolorowo. Po zaczepkach kilku bardzo miłych sycylijskich chłopców wróciliśmy do naszego zielonego, jak już wcześniej wspomniałam, autokaru. Gdy wszyscy myśleli, że to już koniec… NIE ! Pojechaliśmy na dyskotekę, na której byli bardzo mili Włosi. Potrzebowaliśmy tylko kilku chwil, aby się zaaklimatyzować. Wspólne tańce rozgrzały nas do czerwoności. Kilka osób nie dało się jednak wciągnąć do zabawy, co zapewne będzie widoczne na zdjęciach dołączonych przez panią KC. Po zakończeniu imprezy nasz autokar wyglądał yyy.. yyy... trochę kolorowo, ponieważ confetti wdarło się wszędzie. Późnym wieczorem wróciliśmy do hotelu. Morfek musiał trochę na nas poczekać, bo po takich wrażeniach, kto by szybko poszedł spać ?

12.02.2010

Pobudka jak zawsze była wcześnie, nie ma zmiłuj. Wsiedliśmy do naszego dzielnego autobusu i pojechaliśmy zwiedzać miejskie szkoły. Było bardzo sympatycznie. Podczas zwiedzania rozegrał się mecz w siatkówkę Polska - Włochy. Trzeba przyznać, że graliśmy wspaniale. Drużyna w składzie: Klaudia, Szymon, Ania, Kamil, Antonio i pan Grzesiek. Niestety drużyna włoska była troszeczkę lepsza. Po pobycie w szkołach pojechaliśmy do hotelu na obiad. Szybkie przebranie i wycieczka do Catanii. Jak ktoś bardzo mądry powiedział: '' było zimno i ciemno, oglądaliśmy kościół świętej Agaty i słonia''. Po powrocie mieliśmy w sobie ogromne pokłady energii, więc w pokoju 108 odbył się dzień piękności. Naszą wizażystką była pani Gosia Paliga, fryzjerką - pani Asia Socha, a wszystko na zdjęciach uwieczniła pani Kasia Chojnacka. Poszliśmy do Morfka troszeczkę późno, no ale przecież... żeby być pięknym, trzeba cierpieć.

13.02.2010

O pobudce nie powinnam już wspominać, bo codziennie ten sam ból... W tym dniu byliśmy w supermarkecie, na zamku w Catanii i na karnawale w Acitatenie. W supermarkecie wydaliśmy bardzo dużo pieniędzy, a na zamku słuchaliśmy włoskiego przekładu wierszy Cz.Miłosza i śpiewaliśmy piosenki. Karnawał był świetny! Mnóstwo osób i oczywiście confetti, które było wszędzie . Ogromne platformy, ''prosta'' Misia, kolorowe czułki na sprężynkach, zmęczenie wszystkich... achhh... tego wprost nie da się opisać, więc mam nadzieję, że wszyscy mi wybaczą tak krótką notatkę z tego dnia. Wieczorem kolacja i spotkanie młodzieży na korytarzu: pokaz akrobatyczny Magdy, robaczek , czołganie się po dywanach i oczywiście MONALISA . Morfeusz przyszedł późno, ale lepiej późno niż wcale.

14.02.2010

Pobudka była później (jak to możliwe??), chyba wszystkim udzielił się nastrój walentynek. Oficjalne pożegnanie przez władze miasta było bardzo ciekawe, ale za dużo by pisać. Ostatnie zakupy przed podróżą i wyjechaliśmy. Czy nasze obawy były słuszne ? Chyba nie, było genialnie!! Czas pożegnać San Giovanni la Punta. Do widzenia! Nigdy o was nie zapomnimy! A w naszym kochanym zielonym autobusiku znowu… rozmowy do późna i zawsze czujny Morfeusz.

15.02.2010

Znowu zwiedzanie... strasznie wcześnie... Florencja…. Przepiękna, śliczna, wspaniała i w ogóle i w szczególe. Nie będę wymieniać tego wszystkiego, co tam widzieliśmy, bo naprawdę długo by to zajęło, wspomnę jednak, że Most Złotników zrobił na nas niesamowite wrażenie. Misterna robota... Prawie 9 godzin zwiedzania i do zielonego autokaru czas wrócić. Kiedy to minęło? Zapytacie, co robiliśmy w autokarze? Hmmm... Oglądaliśmy filmy, gadaliśmy, graliśmy... W co, jak i kiedy? Odpowiedzi na te pytania zostaną naszą słodką tajemnicą …Tym razem Morfi był nawet wcześnie, jak na niego ;)

16.02.2010

To już jest koniec, możemy iść, jesteśmy wolni, bo nie ma już nic… ;( Tak, niestety, to koniec naszego wyjazdu. Te wspaniałe chwile zostaną na zawsze w naszych wspomnieniach. Mili, uśmiechnięci ludzie, ciepłe promienie słońca, śnieg i lód na Etnie, morze i plaża w Catanii... nigdy tego nie zapomnimy.

Kilka niepowtarzalnych wspomnień z naszego wyjazdu:

- piosenka o łosiu, absolutnie nie do podrobienia i jedyna w swoim rodzaju.
- na promie: ''aaaaa !!! Mona !!! Gnieciesz mi czoło !!!''
- Madzia: ''I twojej mamie wyrwało drzwi yyy... tzn. okna ?''
- piosenki Dżemu wyśpiewywane w autokarze.

Misza

do góry^

Start
Wydarzenia